An electroacoustic metaopera, which combines instrumental ensembles, male vocal ensemble and three soloists with electronics, improvisation and dramatic form.

 

INSTRUMENTATION:

  • clarinet in B and bass
  • soprano, alto and baritone sax
  • accordion
  • piano with electronics, sampler and synthesizer
  • soprano
  • tenor
  • baritone
  • male vocal ensemble
  • string quartet

More informations on the way ->

[both artworks by Keiji Matsumoto]

divider

LIBRETTO BY MACIEJ PAPIERSKI [EXCERPT] ENG / PL

I. Euthanatos

With the first cracking of the shell, with the bursting of the seed, with a tiny bit of oxygen – blooms the time. It blooms slowly,
it hisses and foams in the blood – it wants to grow.

It tints the scaffoldings, the dishes and the bones.
New worlds grow on the raw board of the stage,
but they will never reach it, they will not reign the theatre.

People know nothing of clocks. They float through their sleep. Those who have never born any traits of the truth, will get lost. Reverbs, aftersights, echoes and holograms.

Time and I are no friends. I end time
and commence permanence. Clocks are but golden, dead circles.

You – the one who denies me a place – here I come
to harvest the crop of your time.
You and your end both know what will get smashed against the reef.

II. Ill (The Ill One)

The line between us is quavering. It’s a cutting blade. It’s no time to leave. Turn our conversation
into a bridge, into an admonition for death.

Love is a briar bush growing in a meander of a black river, Imbued with its roots into life.
Do not belittle a moment – it’s a seed.

It’ll turn into a dark pearl, a little pain will suffice. My now hasn’t faded yet.

I swear, there is time for love.
The evening will cascade down the milky shoulders like a coat.

III. The Physician

To count time, to multiply it
to spite dying. To wage one true game in order not to win –

Still, it is a triumph to extend one breath by one spin of the Earth. To smash
the board with the date inscribed.

For a brief moment, death
wanes with every splinter removed,
it steps back with every thorn extracted.

There is nothing divine to it.
To defend the mirror against a stone, the vineyard against animals,

The temple against a blasphemy, the life against a hunter, who wants only the weak prey.

This is the power of death. This is the cunning of David who defeated it
with his impeccable aim.

[translated from polish by Marta Chmielowiec]

divider

I: Euthanatos

Pierwszą rysą w skorupce, pęknięciem nasiona, drobinką tlenu rozkwita czas. Rozkwita powoli, syczy i pieni się we krwi, chce rosnąć.

Czas barwi rusztowania, naczynia i kości. Nowe światy rosną na surowej desce sceny ale nie sięgną do niej, nie zawładną teatrem.

Ludzie nie znają się na zegarach. Płyną przez sen. Zgubią się ci, którzy nie nosili znamion prawdziwego. Przegłosy i powidoki, echa i hologramy.

Czas nie jest ze mną w przyjaźni. Ja kończę czas i zaczynam trwanie. Zegary to tylko
złote, martwe okręgi.

Ty, który odmawiasz mi miejsca, przychodzę, By zebrać plon twojego czasu.
Ty wiesz i twój kres wie, co roztrzaska się o rafy.

II: Chora

Linia pomiędzy nami drga. To ostrze.
Nie czas na odejście. Zmień naszą rozmowę W most, w przestrogę dla śmierci.

Miłość to głóg w zakolu czarnej rzeki, Wpojony korzeniami w życie.
Nie lekceważ chwili, to ziarenko

Stanie się ciemną perłą, Wystarczy trochę bólu.
Moje teraz nie wyblakło jeszcze.

Przysięgam, jest czas aby kochać. Wieczór spłynie jak płaszcz
Po jasnych ramionach.

III: Lekarz

Rachować czas, mnożyć go na przekór umieraniu. Toczyć jedyną prawdziwą grę by nie wygrać –

Lecz jest tryumfem przedłużyć oddech o jeden obrót ziemi. Roztrzaskać tablicę z zapisaną datą.

Na krótki moment śmierć
Słabnie o wyjętą drzazgę,
Cofa się przed usuniętym cierniem.

Nie ma w tym nic z boskości.
Bronić zwierciadła przed kamieniem, Winnicy przed zwierzętami,

Świątyni przed bluźnierstwem, Życia przed myśliwym, który Chce tylko słabych ofiar.

Oto potęga śmierci. Oto spryt Dawida, który pokonał ją Pewnością celu.